Strony

wtorek, 12 lipca 2011

Großer grenzüberschreitender Flohmarkt Konstanz / Kreuzlingen - Pchli targ w Konstancji i Kreuzlingen

2 i 3 lipca odbywał się największy w Konstancji pchli targ. Wróble ćwierkają że miał łączną długość ok 12-14km (od największego mostu drogowego aż hen hen w Kreuzlingen), wystawców było setki, jak nie tysiące i tyleż samo odwiedzających (albo i więcej).
Można tam było kupić praktycznie wszystko - od wypchanych zwierząt (patrz niżej), aż po gramofony, książki, zabawki, gry planszowe, biżuterię i masę innych rzeczy.
Na Flohmarkt poszłam razem z Iidą, Teeą, Karine i Ludvine. Wg różnych źródeł targ miał się zacząć o 18 albo 21 i trwać 24h bez przerwy. Razem z Idą polowałyśmy na książki, które można kupić w Niemczech na tego typu eventach już od 1 euro (nówki, raz śmigane!). Ponieważ reszta dziewczyn nie była zainteresowana zakupami, w niedzielę poszłam tam jeszcze raz, tym razem sama. Łączny wynik: 8 książek (1-2 euro za sztukę!)





Co jakiś czas można się było natknąć na stoiska z jedzeniem










Nie mogło też zabraknąć niemieckiego klasyka ;)


Żelki i popcorn, czarne ślimaki mają smak lukrecjowy (fuj!)




 Mój ulubieniec - banan w czekoladzie, szkoda tylko, że nie było wersji z jarmarku bożonarodzeniowego - z truskawką :(


 Fahrradbrücke






 







środa, 29 czerwca 2011

Insel Mainau 3

Miałam okazję być na wyspie jesienią, wczesną wiosną i latem - zdecydowanie najlepszym i najbardziej spektakularnym kwiatowo czasem jest przełom kwietnia i maja. Kwiaty są wszędzie, do tego kwitną drzewa (po raz pierwszy widziałam różowe i czarne magnolie!), jest po prostu bajecznie.
Wejście na wyspę do tanich nie należy, dorośli płacą ok 16 euro a dzieci, emeryci i studenci 8 euro. Dobrze jednak wiedzieć, że codziennie po 17 płaci się połowę wymienionej kwoty. Motylarnia jest czynna do 19. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że wyspa jest czynna praktycznie cały rok, od wschodu do zachodu słońca. Dosłownie. Teraz, pod koniec czerwca to mniej więcej 5:30-21:45!












Moje pierwsze różowe magnolie!





Wnętrze Schmetterlinghaus


wtorek, 21 czerwca 2011

Insel Mainau 2 - Schmetterlinghaus

Potfur na nodze ;)








Jak dla mnie największą atrakcją Mainau (poza kwiatami w kwietniu i maju) są obłędne motyle. Jeszcze nigdy nie miałam okazji być w takim miejscu. Motyle latają sobie swobodnie, niektóre z nich są naprawdę bardzo duże i potrafią niczego nieświadomej osobie usiąść na plecach albo głowie ;).

sobota, 18 czerwca 2011

Insel Mainau

Postanowiłam rozpocząć nowy cykl na blogu. Erasmus powoli się kończy i przez te kilka miesięcy zdążyłam dobrze poznać Konstancję i okolice. Chciałabym zacząć od lokalnej atrakcji, która znajduje się ładny kawałek od centrum miasta, a mianowicie od Mainau (Insel Mainau). Wyspa ta znajduje się w północno-zachodniej części Jeziora Bodeńskiego i połączona jest z lądem 1 mostem, po którym goście mogą poruszać się pieszo lub (jeśli zdrowie nie domaga) autobusem. Mainau to wyspa przede wszystkim kwiatów i zwierząt. I mnóstwa niemieckich (i nie tylko ;)) turystów. Przed wyspą jest duży parking dla samochodów, rowerów (Niemcy to naród mocno zroweryzowany), motorów oraz przystanek autobusowy (jeśli dobrze pamiętam to jeździ tam linia nr 4). Bez problemu można też tam dotrzeć pieszo, ale jak wspominałam, sporo trzeba nogami poprzebierać (Google Maps mówi mi, że to jakieś 7km od centrum).

Klik w mapkę aby powiększyć



Widok z lotu ptaka na wyspę,
prawdopodobnie zdjęcie zostało zrobione z Zeppelina

Zdjęcie pochodzi z

Wyspa Mainau jest boska! Można tam się wybrać z dziećmi, ale myślę, że wszystkie atrakcje spodobają się też dorosłym: edukacyjny plac zabaw (można popływać tratwą, pochodzić po pajęczynie, sprawdzić swoje zmysły itp), interaktywne mini-zoo ;) (kuce można pogłaskać po grzbietach, a kozy i owce osobiście nakarmić w ich zagrodzie), zamek i mnóstwo, mnóstwo kwiatów! Jak dla mnie największą atrakcją jest jednak motylarnia. Ale o tym w następnym poście ;).

Jak się wchodzi na most to po prawej mamy taki widok
(w tle Mainau)


Widok z mostu na dzielnicę Allmansdorf






środa, 9 lutego 2011

Unter deutschen Betten

Kiedyś natrafiłam przypadkiem na link dot. tej książki. Polska sprzątaczka opisuje 'tajemnice' Niemców. Wyszperałam w Internecie tytuł, na stronie Osiandera dostępność i tara! Książka się czyta^^. Pierwsze wrażenia na szybko - prosty język, kobitka nie cacka się z poprawnością polityczna. Zobaczymy co zaserwuje nam dalej. Z ciekawostek: jak potrze się tytuł na okładce to zmienia on kolor na biały, 'wyciera się', tudzież 'sprząta ;)